


|
 |
|
|
|
|
 |
|
|
|
Kobieta doczołgała się do łóżka i zdjęła piżamę. Okropny mlask spadającej, mokrej materii
wyrwał ją z zamyślenia. Była zupełnie naga, choć wcale nie bezbronna. Zwaliła się na łóżko i ścisnęła
mocno obfite piersi. Zasyczała, szeroko rozkładając nogi.
- Ten pierdolony psychol tu przyjdzie - szepnęła bezbarwnie - Ummm - jęknęła - Jego kutas pewnie
zmężniał i wyrobił się... Chciałabym go zobaczyć, ale... z daleka i przez pancerną szybę...
Palec Amelii zanurkował w rozgrzanej, rozochoconej cipce. Stęknęła. Przeciągnęła wilgoć na łechtaczkę.
Ścisnęła palcami dorodny dzyndzel i pociągnęła go w górę. Dreszcz rozkoszy przeszedł przez jej ciało.
Ścisnęła go znów i potarła kciukiem.
- Mmm - mruknęła, przeciągając się - Adaś Samek... - ścisnęła pierś i podciągnęła nogi - Drobny,
niepozorny chłopaczek o czarnych, przepastnych oczach - potarła mocniej dzyndzelek i skubnęła sutkę -
Nieśmiały... spokojny i ... - wsadziła trzy palce do norki i zaczęła posuwać się szybko - I... kurwa
niebezpieczny - krzyknęła, kiedy jej dzyndzel nabrzmiał jak dojrzała wiśnia i nagle pękł, wyrzucając
z siebie kropelki spermy.
Amelią owładnęło zmęczenie i rozkojarzenie. Przymknęła oczy i zacisnęła wargi. Na razie zdołała
odpędzić strach, ale już wkrótce będzie musiała zająć się tym problemem. Jej usta wykrzywiły się w
niepewnym uśmiechu. Jeszcze nigdy tak naprawdę nie próbowała swoich ukrytych dla świata sił. Co tam...
podać sobie łyżeczkę, czy przestawić flakon na drugi koniec stołu! To była zabawa. Jej umysł nie został
poddany maksymalnym napięciom, jakie powoduje np....
- Zagrożenie życia..! - warknęła głucho, podnosząc ciało i wślizgując się pod kołdrę - Teraz spać!
Jutro... pomyśleć!
Spojrzała na czerwone cyfry zegara. Właśnie dochodziła druga w nocy. Amelia spokojnie przymknęła oczy.
Powoli jej świadomość odpływała w niebyt snu. Zachowując jej resztki, pomyślała o swojej młodszej
siostrze. Zobaczyła jej ładną, krągłą buzię i ogrom szczęścia w niebieskich oczach, kiedy Adelka
założyła na siebie bufiastą, bogatą w wymyślne koronki i białą jak śnieg suknię ślubną. Stała przed
lustrem i kręciła się w koło, a falbanki wirowały w szalonym tańcu wokół jej postaci. Amelia słyszała
wręcz klaskanie drobnych rączek ukochanej siostry i przepełniała ją radość i duma, że to właśnie ona,
Amelia Drako, jako 19 - letnia dziewczyna, zdołała wychować swoją młodszą o prawie 10 lat siostrę wtedy,
gdy brakło matki. Ojca nie znała. Zawsze były tylko we trzy aż do czasu, kiedy...
Zacisnęła mocniej powieki, a z jej oczu popłynęły gorące łzy. Zobaczyła jasno - beżową trumnę znikającą
w mrocznym, nieprzyjemnym dole. Choroba zabrała im matkę i teraz, po 15 latach od tego zdarzenia, znów
jest sama. I zostanie sama, bo Adelka...
To było zbyt bolesne i świeże przeżycie. Minęło zaledwie trzy lata od czasu, kiedy Adela zniknęła.
Amelia nie wiedziała, czy jej siostra żyje. Nie znała powodu jej nagłego zniknięcia i co wieczór, od
trzech lat starała się wymyślić jakikolwiek powód, dla którego Adela mogła ją zostawić. Nigdy się nie
kłóciły. Zawsze były niewiarygodnie wręcz zgodne. Amelia nigdy nie miała problemów z siostrą w szkole,
w domu, czy na podwórku. Kiedy pewnego dnia Adelka nie wróciła na noc, Amelia pomyślała po prostu, że
dziewczyna zabalowała u swojego narzeczonego. Mieli dużo pracy z przygotowaniem weselnego przyjęcia,
a Amelia zarabiała niewiele. Więc być może...
Świadomość kobiety powoli traciła nad nią kontrolę. Podciągnęła jeszcze kołdrę pod brodę. Okno pokoju
było otwarte, ale Amelia mieszkała na drugim piętrze, więc nie było bezpośredniego zagrożenia. Bo, co
może jej zrobić ktokolwiek, kiedy mieszka tak wysoko?
Porażająca cisza zaległa w mieszkaniu, kiedy Amelia usnęła twardym, bezpiecznym snem. Wiatr lekko
poruszył białymi firanami. Gdzieś w oddali zawyła syrena karetki pogotowia. Ale kobieta już tego nie
słyszała. Właśnie przytulała siostrę, gratulując jej dobrego zamążpójścia. Oglądały razem weselne
prezenty i zgadywały, od kogo one są. Wacek, mąż Adelki, siedział przed telewizorem, oglądając mecz i
popijając piwko. W takich momentach nie interesowały go babskie nasiadówki i przytłumione chichoty
rozbawionych kobiet.
- I znów żelazko! - wykrzyknęła Adelka - To już piąte! Wystarczy mi ich do końca życia!
- Nie przesadzaj - stonowała ją siostra - To badziewie szybko się psuje i w ciągu pół roku możesz
przyjść do mnie po pożyczkę..!
- A co tu mamy..? - Amelia powoli rozpakowywała wielkie pudło, obwiązane czerwoną kokardą.
- No! Dawaj! - poganiała ją siostra.
- Popatrz tylko...
- Żelazko! - zawyrokowała Adelka - To już szóste!
- Może to jest jakiś pomysł? Mogłabyś otworzyć usługi... prasowalnicze!
- Dziś nie opłaca się robić wesela - Adela rozsiadła się na łóżku i załamała ręce - Dajesz darmozjadom
wszystko, co tylko zechcą, a oni co?
- Żelazka! - Amelia zaśmiewała się, układając z pożytecznych małych maszynek, piramidkę...
Cichy, mroczny cień przesunął się po jej pokoju...
Kobieta spała twardym snem. Jej pierś unosiła się miarowo, zdradzając spokojny i bezpieczny sen. Cień nachylił się nad nią i wciągnął zapach jej ciała. Firany na oknach uniosły się z lękiem, wpuszczając mroczny powiew nocnego wiatru. Cień podniósł w górę mały, prostokątny przedmiot, odkręcił górny korek i zaczął powoli rozlewać przeźroczysty płyn wokół łóżka kobiety. Silny odór rozpuszczalnika natychmiast wypełnił mała sypialnię. W ciemności zabłysnął drobny płomień zapałki...
- Adelka! Wyłącz to żelazko! Spalisz mi kieckę!
- Kurwa mać! - Adela podbiegła do okna i pchnęła futryny. W pokoju unosił się czarny dym i przytłaczający smród spalenizny...
Amelia poruszyła się niespokojnie w łóżku. Jej powieki pulsowały od poruszających się
szybko źrenic. Automatycznym, nerwowym ruchem odrzuciła kołdrę, po czym zaniosła się spazmatycznym
kaszlem. Nagłym, zdecydowanym odruchem otworzyła powieki i wtedy ostry, śmierdzący dym wdarł się w
jej źrenice. Zerwała się z łóżka, podciągając nogi pod samo wezgłowie. Z przerażeniem dostrzegła
kotłujące się wokół jej łóżka, czerwone języki ognia. Jej umysł wciąż jeszcze był przytłumiony, a
kobiecie wydawało się, że to tylko sen. Gorący żar bijący od płomieni szybko pozbawił ją złudzeń.
Zdała sobie sprawę z tego, że to właśnie jej pokój płonie. Że to właśnie jej łóżko otoczone jest
żrącymi wszystko wokół płomieniami ognia. To nie żelazko przypaliło jej kieckę... to płonął jej pokój!
- Co do kurwy..!
To były jedyne słowa, które wyrwały się Amelii, zanim zdała sobie sprawę z tego, że właśnie znalazła się
w poważnym niebezpieczeństwie. Wokół jej łóżka szalały płomienie, dobierając się powoli do jej pościeli.
Kobieta zasłoniła dłońmi twarz, jakby to właśnie miało ją uratować.
- Myśl kobieto, myśl... - szepnęła cicho, obawiając się własnej słabości. Własnego strachu. Bała się,
że lęk sparaliżuje ją na tyle, iż nie zdoła wydrzeć się z kleszczy ognistego mordercy.
Zakaszlała ciężko. Jej dłonie zsunęły się z twarzy, a oczy dostrzegły ciężką, dębową szafę, ustawioną
blisko zamkniętych drzwi. Pomimo grozy sytuacji, jej rysy nagle złagodniały, napięcie ustąpiło, a
mięśnie pozornie rozluźniły się. Zmrużyła oczy i skupiła całą swoją uwagę na ciemno-brązowym meblu,
który teraz lśnił od szalejących po pokoju płomieni. Jej wzrok znieruchomiał. Zastygła na moment,
przypominając woskowy posąg. Ogień otulał jej łóżko z wszystkich trzech stron i sięgał już do wysokości
półtora metra, zasłaniając widok na dębową szafę. Amelia ani drgnęła. Cała siła jej umysłu skupiona
była na wielkim meblu. Pomimo pozoru rozluźnienia, mięśnie jej ciała były napięte do granic możliwości.
- Teraz, albo nigdy - szepnęła z przejęciem - No! Rusz się zgago pierdolona..!
Nagle, ku jej ogromnym zadowoleniu i z pomocą potwornego wysiłku, szafa drgnęła, przesuwając się w jej
kierunku. Jeszcze bardziej zmrużyła powieki i wtedy mebel zwalił się z łoskotem na łóżko, przywalając
na moment piętrzące się płomienie. Kobieta tylko na to czekała. Zerwała się z pościeli i zadziwiająco
zwinnie wskoczyła na leżącą w płomieniach szafę. Następna sekunda i... Amelia wyrzucając przed siebie
obydwa ramiona, wypchnęła z trzaskiem drzwi sypialni. Już po chwili stała naga w korytarzu mieszkania,
patrząc wściekłym wzrokiem na szalejące jęzory ognia, które z potworną siłą wystrzeliły w górę,
ogarniając morderczo dębowy mebel. Jej łóżka nie było już widać spod gęstego, czarnego dymu...
Kobieta narzuciła na siebie niebieski, cienki płaszczyk i wybiegła na klatkę schodową. Po chwili była
już na ciemnej, cichej ulicy i z niepokojem rozglądała się wkoło. Porażająca cisza jaka ją przywitała,
znów wzbudziła w kobiecie nadzieję, że to tylko sen.
Spojrzała w swoje okna. Z pokoju sypialni walił gęsty, czarny dym i Amelia zdała sobie sprawę z tego,
że to niestety rzeczywistość. To nie był sen...
- A co z ludźmi..? - jęknęła do siebie.
Chciała krzyczeć. Podniosła nawet kamień i wycelowała nim w najbliższe okno.
- To nic nie da - mruknęła, wyrzucając kamień na ciemny asfalt - Muszę wymyślić coś innego.
Znów rozglądnęła się wokół, jakby wyczuwając czyjąś nieżyczliwą obecność. W zasięgu jej wzroku nie było
nikogo, więc zignorowała to przeczucie. Oddaliła się od bloku i nie zwracając uwagi na swoją nagość,
wyrzuciła przed siebie dłonie. Niebieski płaszcz rozszedł się na boki, ukazując jej obfite piersi,
krągłe biodra i lekką kreskę jej cipki. Stała w rozkroku i w mdłym blasku ulicznych lamp wyglądała jak
średniowieczna czarownica, odprawiająca pradawne, zakazane i niebezpieczne rytuały. Znów zmrużyła oczy
i skupiła uwagę na blokowych szybach. W jednej chwili niewidzialny prąd energii wystrzelił z jej dłoni,
a wszystkie szyby w bloku roztrysnęły się i wpadły do mieszkań śpiących ludzi. Kobieta nie spodziewała
się takiej reakcji, jaka nastąpiła chwilę potem. Krzyki i jęki przerażonych, i rozhisteryzowanych ludzi,
ogólna panika a po chwili przeraźliwy jęk strażackiej syreny.
Amelia siedziała spokojnie na przyulicznej ławce i przyglądała się ogólnemu rozgardiaszowi. Przysłoniła
jedynie niebieski płaszczyk na wypadek, gdyby komuś zachciało się uciekać w panice. Nagość jej ciała na
pewno nie wpłynęłaby na niego pozytywnie.
Po drugiej stronie ulicy mroczny cień niezauważalnie przesuwał się wzdłuż samochodów. Jego kroki były
wolne i pewne...
Carrie
dodaj komentarz do opowiadania
|
|
|
|
|
 |
|