


|
 |
|
|
|
|
 |
|
|
|
Silny powiew wiatru wpadł w lekko uchylone okno. Artur przytrzymał je ręką. Mimo to okno
zdołało uderzyć w wielki, czarny teleskop, ukryty za jasno - niebieską firanką.
- Jasna cholera! - zaklął głośno - Pięć tysięcy szlag trafi!
Zamknął ze złością szklaną ramę i zaczął dokładnie oglądać narzędzie pracy.
- Wygląda w porządku - mruknął.
Przeczyścił lunetę białą, flanelową szmatką. Sprawdził stojak i na powrót wycelował oko teleskopu w okno
naprzeciw. Usiadł na małym stołeczku, przykładając oko do lunety. Widok, jaki roztoczył się przed nim
sprawił, że mężczyzna uniósł się lekko na miękkim taborecie.
- Mam cię... - szepnął poprawiając ostrość - Co za kobieta...
Ostry dzwonek telefonu mało nie zwalił go ze stołka.
- Co do kurwy! - warknął.
Nie przerywając obserwacji sięgnął po słuchawkę.
- Czego?! - syknął ze złością
Głos po drugiej stronie był zaskoczony i speszony.
- Pan Artur?
- A to pan... - żachnął się - Przepraszam, ale właśnie pracuję. Przeszkodził mi pan!
- To ja przepraszam - w słuchawce nastąpiła krótka cisza.
- O co chodzi?
- Chciałem tylko powiedzieć, że dopiero co wróciłem z pracy i żony nie ma w domu.
- Wiem, właśnie na nią patrzę.
- I co robi?
- Przygotowuje kolacje. Jak będę coś miał, zadzwonię - nie czekając na odpowiedź, pośpiesznie odłożył słuchawkę.
- Pieprzony impotent! - mruknął do siebie - Jak nie potrafi zaspokoić kobiety, niech sobie kupi lalkę!
Włożyć i wyciągnąć każdy potrafi!
Nie lubił takich zleceń. Niby banalna sprawa. Facet niedorajda, kobieta niezaspokojona... Wiadomo, jak
to się kończy. Zawsze było mu żal tych rozgrzanych, wyposzczonych lasek, które nudzą się w łóżkach
mężów. Mają wszystko. Pieniądze, lekkie, bezchmurne życie, bez trosk, problemów, pijanych, wrzeszczących
wiecznie mężów.
Miały wszystko, oprócz uczciwego, twardego fiuta. Nie ma się co dziwić, że prędzej, czy później szły w
tany. A wtedy... on miał pracę. Namierzał, obserwował, robił zdjęcia i zgarniał kasę. Nie wdawał się w
pogawędki, utarczki, czy jakieś przepychanki ze zdradzonymi, lub zdradzanymi. Był cichy, dokładny i
dyskretny. I przede wszystkim nie pozwalał, żeby zleceniodawca wtrącał się w tok sprawy. Musi poczekać,
aż skończy. Wtedy przekazywał mu całą dokumentację i znikał. Klient zrobi z tym co zechce. Artura już to
nie obchodziło.
Tym razem było inaczej. Facet zlecił mu śledzenie własnej żony, ale wciąż do niego dzwonił. Wypytywał,
marudził, wciąż czegoś chciał. Kiedyś nawet rozpłakał się do telefonu. Tego było już za wiele! Artur
zagroził, że przerwie inwigilację. Wtedy gość dał mu spokój, choć czasem nie wytrzymywał i dzwonił. Tak
było i tym razem.
- Co robi..? - przedrzeźniał go wykrzywiając twarz. - Zaraz będzie się pieprzyć! Niedługo pewnie
przyjdzie jakiś gach i posunie ja tak mocno, że babce oczy wyjdą na wierzch!
Westchnął głęboko, wciąż nie odrywając wzroku od krzątającej się po pokoju kobiety. Była niezła. Niska,
ładna blondynka z małym tyłeczkiem i wielkimi buforami...
Uśmiechnął się pod nosem i oblizał wargi. Miała na sobie tylko biały, przeźroczysty peniuar. Dokładnie
widział jej wygoloną, różową cipkę, ściśniętą między zgrabnymi udami. Zrobił zbliżenie i bezwiednie
dotknął językiem górnej wargi. Jego usta zwinęły się w trąbkę, jakby chciały ucałować tą różową
pulchność. Ta kobieta działała mocno na jego wyobraźnię.
Teraz właśnie językiem odsłaniał miękkie wargi sromowe, wciskając go w anielską szczelinkę. Powoli
przesuwał go w górę i w dół, liżąc rozkoszny środeczek. Prawie słyszał, jak babka jęczy pod naporem
jego twardego kutasa, a on posuwa ją przeciągłymi, wolnymi ruchami, ściskając jednocześnie wielkie,
jędrne i gorące balony...
Poczuł lepkość między nogami, a po jajach przeszedł mu prąd. Jego kutas wznosił się szybko,
doprowadzając do bólu jąder. Wiele by dał za to, by mógł teraz znaleźć się pomiędzy jej nogami. Gdyby
mógł pieścić jej cipkę językiem, kutasem, ręką, czymkolwiek. Żeby mógł w nią wejść całą siłą swego
rozpalonego kutasa. A ona... Ona ściskałaby go zgrabnymi udami, doprowadzając go do utraty tchu.
Jęczałby... oj! Jak głośno by jęczał! Zatopiłby jej szparkę lawą gorącej spermy tak, że kobitka
poczułaby się wypełniona do końca życia! I... już nie chciałaby innego fiuta!
Artur zaczął głośno dyszeć. Od kilku minut jego penis sterczał ze spodni, krzycząc o jakąkolwiek cipkę.
Mężczyzna poruszał szybko ręką marszcząc i naprężając skórę kutasa do granic możliwości. Jądra parzyły
go w uda, a on co sekundę uderzał w nie kantem dłoni. Oczy przysłoniła mu mgła. Nawet nie zauważył,
kiedy okna kobiety zasłoniły się grubymi, ciężkimi storami, a światło zgasło.
- Kurwa! - jęknął, kiedy fontanna spermy wystrzeliła wprost na czyściutki, czarny teleskop.
Odrzucił na bok stołek i pobiegł do łazienki obmyć swoje zmaltretowane przyrodzenie. Jaja wciąż go
bolały, a delikatna skóra na penisie była zaczerwieniona.
- Ta robota mnie dobija! - mruczał myjąc krocze. Jego filutek wisiał żałośnie, kiedy Artur delikatnie obmywał go wodą.
Spodnie bezładnie wisiały na kostkach, a twarde pośladki mężczyzny prężyły się co chwilę, kiedy nagle
poczuł na tyłku miękkie, ciepłe dłonie. Artur znieruchomiał i wstrzymał oddech. Teraz nie pamiętał,
czy zamknął drzwi mieszkania na klucz. Widocznie tak się nie stało, skoro nagłe, gorące tchnienie
dotknęło jego karku, a zaraz po nim czyjś ciepły, delikatny język. Powoli odwracał głowę. Przed nim
stała drobna blondynka w długim, czarnym płaszczu sięgającym jej do samych kostek. Ta sama, którą przed
chwilą obserwował i przez którą tak brutalnie potraktował swojego członka. Przyglądała mu się ciekawie,
szczególną uwaga darząc jego obwisłego, zmaltretowanego fiutka. Nie powiedziała ani słowa. Rozpięła
płaszcz i oczom Artura ukazała się cała delikatna nagość kobiecego ciała. Kobieta pod płaszczem była
zupełnie naga. Patrzył na nią z otwartymi ustami i byłby tak zastygł na amen, gdyby przybyszka nie
zaczęła rozpinać mu koszuli. Coś targnęło jego ciałem. Jakiś prąd przeszedł znów przez jego jądra.
Uśpiony nagle mózg, zaczął normalnie pracować i Artur niewiele myśląc wziął kobietę na ręce z zamiarem
zaniesienia nagiego, chętnego ciała na niewielkie, pojedyncze łóżko. Już po chwili pożałował swojej
decyzji, kiedy splątane spodniami nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Z trudem utrzymał równowagę. Jednak
przypadkowa zdobycz wciąż była słodkim ciężarem mocnych ramion mężczyzny. Kobieta nie próżnowała. Nie
zwracając uwagi na trudności kochanka, całowała namiętnie jego spragnione usta. Trzymał ją w ramionach,
a jego nogi korczek za kroczkiem, ciągnąc po zimnej posadzce spodnie, zbliżały go do upragnionego,
miękkiego łóżka. Sam nie wiedział jak to się działo. Kiedy wreszcie kolanami dotknął posłania,
uklęknął na nim, delikatnie układając swój słodki ciężar pożądania. Głaszcząc ją przepełnionym żądzą
wzrokiem, powoli ściągał z niej czarny płaszcz. Filutek Artura dumnie wznosił swój łepek, a jego
właściciel nie miał się już czego wstydzić. Rozsunął jej nogi i zajrzał do norki. Zbliżając usta
westchnął cicho, jakby nie wierzył, że to co się dzieje, dzieje się naprawdę. Kiedy dotknął wargami
jej cipki, rozkoszne ciepło wdarło się w jego lędźwie. Jaja już nie bolały, chociaż penis Artura
stwardniał i urósł do konkretnych rozmiarów. Z prawdziwą przyjemnością zatopił język w mokrej szparce
kobiety. Tego było mu trzeba. Zanurzał go i wyciągał, za każdym razem odwiedzając nabrzmiałą łechtaczkę
kobiety. Wciągał ją i gryzł jednocześnie powodując, że jej ciało unosiło się w ekstazie.
- Kocham cipeczki - mruczał, a ona mierzwiła mu czuprynę, przyciskając go mocno do swego łona.
W końcu podniósł się i wycelował kutasem w szparę. Jego spodnie wciąż plątały mu stopy, ale to mu
wcale nie przeszkadzało. Podciągnął kolana i wsadził jej ptaka w pipkę. Zajęczała głośno. Wypięła
wyżej tyłek. Artur trzymając kutasa w dziurce dziewczyny, podniósł jej nogi, skrzyżował je i położył
pęcinki babki na swoich ramionach. Jej cipka zatrzasnęła fiuta jak w kleszczach. Teraz poruszał się z
trudem. Każde uderzenie prawie zdzierało mu skórę, mimo to biodra Artura poruszały się rytmicznie,
powodując olbrzymią rozkosz. Zlane potem ciała kochanków drżały. Mężczyzna mocno trzymał stopy kobiety,
choć wcale nie było takiej potrzeby. Nogi silnie oplatały jego szyję. Wydawało mu się, iż za chwilę go
uduszą. Kobieta unosiła się w górze, a wraz z nią lewitował Artur. Wznosili się ponad chmurami złączeni
w miłosnym uścisku. Kutas Artura pławił się w spermie kobiecej cipki. Jego dłonie ściągały gwiazdy i
układały na jej nagich piersiach, tworząc fantazyjne wzory.
Z jego oczu popłynął przejmujący żar, kiedy pchnął tak mocno, że kobieta na moment zastygła. Pokój
zakołysał się. Łóżko zgrzytnęło niebezpiecznie, a ciałami kochanków szarpnął spazm rozkoszy. Prawie
jednocześnie usłyszeli dźwięk tysiąca dzwonów, rozbrzmiewających w ich zalanych spermą umysłach.
- Kocham cipeczki - szeptał przejmująco Artur - Kocham cipeczki...
Opadł ciężko na łóżko i wtulił głowę w wielkie piersi kobiety. Z jego oczu popłynęły łzy, a ciałem
wstrząsnął stłumiony szloch.
Teraz rozumiał, dlaczego zleceniodawca płakał do słuchawki.
A jego nogi wciąż krępowały wymięte, stłamszone spodnie...
Carrie
dodaj komentarz do opowiadania
|
|
|
|
|
 |
|